Menu


Sikorskich Republika Pl



Eugenia Sikorska-Dąbrowska - młodsza siostra generała

Wszystkie strony w temacie:
Generał Władysław Sikorski
Najbliższa rodzina generała
Eugenia Dąbrowska - młodsza siostra generała
Pochodzenie generała i herb Kopaszyna
Katastrofa gibraltarska

Eugenia - młodsza siostra Władysława Dzięki pracy Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej - Kazimierza Papińskiego 16 września 1997 r. doszło do spotkania świadków ostatnich dni życia Eugenii Dąbrowskiej, młodszej siostry generała Władysława Sikorskiego. Nieżyjący już Pan Kazimierz Papiński był wówczas odznaczonym Złotym Medalem OMPN przewodniczącym Komisji Historycznej Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Płocku. Zachowanie pamięci o Eugenii i opieka nad miejscem jej pochówku stało się sprawą życiową dla Pana Papińskiego. Całe spotkanie tych wyjątkowych osób udokumentował, sfilmował i nagłośnił Pan Zenon Dylewski - twórca Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Płocku. Oficjalny opis wydarzeń znalazł się wtedy m.in. w Gazecie wyborczej. Spotkanie składało się z dwóch części i odbyło się w Zespole Szkół Zawodowych NR 6 (prowadzone przez nauczycielkę historii - Panią Małgorzatę Czerwińską) oraz na cmentarzu katolickim na ulicy Kobylińskiego w Płocku.

W tym niecodziennym wydarzeniu wzięły udział Pani Elżbieta Cieślik (autorka książki "Dzieje Lipinek", Bydgoszcz 1993) i jej siostra - córki przyjaciół i sąsiadów Państwa Dąbrowskich z czasów kiedy mąż Eugenii, Władysław Dąbrowski, był jeszcze leśniczym w Nadleśnictwie Przewodnik - leśniczówka Nowa Huta (w latach późniejszych nowym domem Dąbrowskich stała się Szarłata). Obie wyznały wtedy, że ze względu na wydarzenia z 1939 r. miały niepokój w duszy i szukały grobu Eugenii. Kolejnymi gośćmi były Pani Grażyna - córka felczera Aleksandra Akimowa, który próbował ratować Eugenię, oraz Pani Irena - sąsiadka Akimowa, którą ta pierwsza z racji przyjaźni z rodziną nazywała ciocią. To właśnie dzięki Pani Irenie zachowała się informacja o grobie siostry Generała. Przez wszystkie lata po wojnie Pani Irena wraz z mamą Pani Grażyny, żoną felczera, odwiedzały miejsce spoczynku Eugenii Dąbrowskiej. Początkowo miejsce to upamiętniał drewniany krzyż z tabliczką. Z czasem tabliczka ta zniknęła a miejsce omal nie zostało zapomniane. Dzięki staraniom Kazimierza Papińskiego na ziemnej mogile pojawiła się nowa tabliczka, a na grobie została położona płyta z lastryka, ufundowana przez: nauczycielską "Solidarność" z Płocka, właściciela zakładu kamieniarksiego Wojciecha Popielskiego a wykonana w ramach praktyk przez uczniów Pani Ewy Adasiewicz z Zespołu Szkół Budowlanych nr1 w Płocku.

Relacje świadków

Elżbieta Cieślik córka sąsiadów i przyjaciół Państwa Dąbrowskich

"1 września 1939r., rodziny leśników , otrzymały nakaz ewakuacji z terenów Borów Tucholskich do Warszawy. Do Gąbina dotarliśmy 9 września. Tu zatrzymał ich front. Generał Sikorski wyruszył w kierunku Lwowa, śladem Naczelnego Wodza. Tam była parafia do której należała Dąbrowska. A tam mieszkała. A mieszkali konkretnie w Szarłacie.... To było Nadleśnictwo i leśniczówki miejscowości jako takiej nie było... tam ludzie nie znali a pan Dąbrowski do roku 1937 był leśniczym w Nadleśnictwie Przewodnik. A Leśniczówka NOWA HUTA. A 2 km od niej mieszkaliśmy my, bo mój ojciec też był leśniczym i to był nasz najbliższy sąsiad. I moja mama z panią Dąbrowską się przyjaźniły., leśniczówki były daleko od siebie i po prostu ze sobą sprzyjały.. Potem w 37 roku nasz ojciec został przeniesiony w tym samym Nadleśnictwie ale do innej Leśniczówki , 5 km dalej a pan Dąbrowski , ja teraz nie pamiętam , czy w 38 jesienią czy wiosną 39 r, został przeniesiony do Szarłaty. To było jakieś 25 km od nas. Potem , jak wybuchła wojna , był nakaz ewakuacji wszystkich tych rodzin z terenów Borów Tucholskich w kierunku Warszawy. Myśmy mieli lokalizacje na Warszewę i Szarłata i nasze nadleśnictwo Przewodnik, razem, w te rodziny jechaliśmy. I tak jechaliśmy na tych wozach i ciągle byliśmy ostrzeliwani i bombardowani i tak dojechaliśmy do Gabina. I dalej już nie można była jechać . Przecież całe te bitwy tu się toczyły i się zatrzymaliśmy się w pierwszym domu przy wjeździe do Gąbina i potem się okazało , że to był dom adwokata Pietrzaka. To było na wprost kościoła ewangelickiego. Na drugiej stronie ulicy był kościół ewangelicki. Ja się ta ulica nazywała wówczas to nie wiem , teraz się nazywa Topolowa. Ten dom był pusty. Państwa Pietrzaków nie było, tylko w podwórzu była taka kamienna piwnica i w tej piwnicy była pani z córką, wnuczką i 2 prawnuczki. Tak była ta cała hierarchia kobiet . nie wiem czy była gosposia czy ktoś znajomy i pilnowała tego domu i tej piwnicy. I myśmy w tej piwnicy razem, te dwadzieścia kilka osób co nas było a tam ciągle były obstrzały, bo to było na skrzyżowaniu na Warszawę , na Płock a ciągle ostrzeliwali i z tego kościoła ewangelickiego , jak się okazało później. To żołnierze polscy zlokalizowali to, że tacy snajperzy strzelali z kościoła. I my byliśmy w tym Gąbinie tydzień. Może 8 dni, ja dokładnie co do tych dni , to nie mogę powiedzieć. Ale jednego dnia , 14 lub 15 września, tak się zrobiło cicho , żołnierze nie chodzili. Tam był taki ładny ogród , sad ..myśmy po tym ogrodzie chodzili. Ja miałam 12 lat ale takie dzieci jak moja siostra w wieku po 3 - 4 lata , było tam 12 dzieci I pani Dąbrowska się nami, dzieciakami tak raczej opiekowała a ona nie była przyzwyczajona do takich warunków i to było dla niej i dla nas coś strasznego, zresztą ...dla nas wszystkich był to szok. Ale ona się tak opiekowała i zrobiło się ciszej i ta gromada dzieciaków wyszła na ulice i ja a należałam do tych starszych i byłam blisko pani Dąbrowskiej a te dzieciaki małe to się zaraz rozbiegły i od razu zaczęli strzelać. Takie pojedyncze strzały karabinowe ,...ciach , ciach , ciach... w ten mur. Takie schodki tam były i te dzieciaki migiem to prysnęły i już ich nie było a pani Dąbrowska chodziła bardzo wolno. Cos tam miała nogi chore i tak powoli wchodziła po tych schodkach a szlam za nią. I w pewnym momencie jak te strzały padały to się zawsze tak przykurczyłam i w pewnym momencie zobaczyłam, ze ona na płaszczu ma tutaj po prawej stronie .. ma ranę. Czerwona krew a taki biały prochowiec miała ...zaczęła wychodzić krew ja tam krzyk podniosłam i moja mama ją tam trochę opatrzyła, obwiązała prześcieradłami a jak oddychała , to ta krew wychodziła tą raną ale na ulice wyjść nie mogliśmy bo znów wojsko szło i był taki obstrzał , ze wyjść do szpitala nie było możliwe . To było po południu, dopiero pod wieczór ..wtedy mama moja i ja i jeszcze ktoś tam poszliśmy szukać tego szpitala ..to w sadzie.. tak .......w szkole był ten szpital .. To za Ratuszem > Tak? Jak dobrze pamiętam... bo doskonale to pamiętam..tu szła ulica na warszawę ...tu stał kościół a tam z tył... to była szkołą? Tak, to była szkoła. Czyli w tej szkole , szpital polowy był. I teraz..mama poszła. Lekarz nie chciał przyjąć. Bo mówi , ze ma tylu rannych żołnierzy . Na korytarzach , wszędzie leżeli ranni , ze on cywilnych osób nie przyjmuje. Moja mama wręcz pyskowała.. że to jest siostra generała, że muszą ją przyjąć. Ona jest tak ciężko ranna i nie ma ratunku. Trzeba ja przyjąć. No i wreszcie lekarz się zgodził, czy jakiś oficer, już nie pamiętam.. dał 6 żołnierzy . Z noszami przyszli i zabrali ja do tego szpitala . I to było jakieś 2 dni . Myśmy tylko chodzili wieczorem i rano. Bo w ciągu nie można było wyjść. Jezus Maria. Ten dom Pietrzaków był cały zbombardowany . wejścia, brama , lej był tak ogromny , że nie można było wyjść . Myśmy mieli konie w ogrodzie, to te konie w sadzie szalały wręcz. Od tych pocisków, od tego wszystkiego a stały na powietrzu i wtedy jakoś . Dzień jeden , trzeci i mama rano poszła..a Ona mamy nie poznała. Była nieprzytomna. Lekarz mówił , że to jest rana w płucach..."

Pani Grażyna - córka felczera Aleksandra Akimowa

Pani Grażyna była z rodzicami w Gąbinie. Miała wtedy kilka miesięcy.

"...Mama opowiadała, ze ranna była bardzo chora, krwawiła i prosiła ojca... niech mnie pan ratuje.
O ukrywaniu chorej wiedział sąsiad z pochodzenia, Niemiec... Po 2 latach ojciec dostał wezwanie do stawienia się na gestapo. Pomyślał pewnie drobna sprawa, bo kazali przyjść jutro..."

To uśpiło czujność Akimowa i stawił się na gestapo, gdzie został aresztowany. Jak opowiadała I.B., prowadzili go pieszo na dworzec kolejowy. Swój biały kitel lekarski , podał znajomej. Rodziny Akimowów i B. zostały wysiedlone a mieszkanie felczera, zajął Niemiec podejrzany o wydanie. Po wojnie zginął rażony piorunem w łąckich lasach. Akimow przysłał z Oświęcimia list datowany na 16 marca. Pisał po niemiecku. Pani Grażyna przechowuje nadal ten list razem z dokumentami i zdjęciami ojca. 26 kwietnia 1942r., komendant obozu przysłał telegram o śmierci więźnia o numerze 27091 Jak podaje G.Sz., ojciec stracił życie na skutek denuncjacji sąsiada Niemca, za ratowanie zycia Eugenii Dąbrowskiej. Aleksander Akimow, płocki bohater żył 29 lat. Zona Akimowa została z dwojgiem dzieci. Syn miał 4 lata a córka 1 rok życia. Z początku nie wierzyła, ze mąż nie żyje... Zrobiła zdjęcie z dziećmi, żeby rodzina w Krakowie pokazała mężowi, jak się pojawi... Po wojnie jako zona Akowca nie otrzymywała mieszkania i długo mieszkali w piwnicy. Przez cały czas rodziny B. i S. opiekowali się grobem Eugenii Dąbrowskiej. Kładąc niezapominajki na jej grobie , rodzina czuła, ze w ten sposób składa i Ojcu, Mężowi... I. B. powiedziała, ze długo po wojnie był jeszcze krzyż z tabliczką a oni ciągle pilnowali, żeby nikt nie zajął grobu na następny pochowek.

Pani Irena - sąsiadka Akimowa

Przed wojna mieszkałam na Padlewskiego 19. Naszymi sąsiadami byli Akimowie. Akimow był felczerem wojskowym w Gąbinie. Ja tez tam byłam i wiedziałam, że zajął się ważną osobą. Siostrą generała. Po ustaniu działań wojennych na tym terenie, Akimow przewiózł ranna furmanka do Radziwia a stąd łodzia do Płocka , do swojego domu. Byłam u niego wielokrotnie i pytałam mamę , kto leży w szerokim łóżku. A mama mówiła, żeby nikomu nie mówić.... Po uruchomieniu szpitala Św. Trójcy, Eugenia Sikorska została przewieziona do szpitala. I tu 15 października, zmarła w obecności Akimowa... Akt zgonu jest w kościele Św. Stanisława Kostki. Podpisał go ksiądz Stanisław Pływaczyk. Natomiast skrócony odpis Aktu zgonu znajduje się w USC UM pod numerem 196/1939. ......Dąbrowska Eugenia. Nazwisko rodowe - Sikorska. Mężatka 55 lat. Ostatnie miejsce zamieszkania - Szarłata, Gmina Osie. Powiat - Świecie. Data zgonu 15 października 1939r w Płocku. Zgon nastąpił o godz. 20,00. Współmałżonek - Dąbrowski Władysław. Matka - Emilia. Jako przyczynę zgonu podano zapalenie płuc, bo bali się powiedzieć, że była ranna, powiedziała I. B. Ojciec nie przyznał się , że jest felczerem, lecz podał , ze jest pracownikiem notarialnym, powiedziała Gr. S. Akimow pochował ja na cmentarzu przy ulicy Kobylińskiego. Jak była pochowana a my byliśmy dziećmi i przez cały czas wojny. Kwiatki się nosiło i paliło świeczki. Takie długie wsadzane w ziemie, bo innych nie było. I tak było do 45 roku. Mówiłam, że tam leży siostra gen. Sikorskiego ale tak... to nikt nie chciał o tym wiedzieć.

Eugenia - młodsza siostra Władysława

Pan Zenon Dylewski o rodzinie Petrich

Świadkowie opisują postać Henryka Petrich , który był zaprzyjaźniony z całym podwórkiem domu na Podlewskiego 19. Była to Rodzina zaprzyjaźniona z nami , Polakami. A moja rodzina przez czas wojny również mieszkała w tym samym domu. Córka Henryka i Henryki Petrich , razem z moja siostrą Stanisławą, bawiły się razem, chodząc po Ścieszkach między trawnikami i śpiewały ...Jeszcze Polska nie zginęła... Po latach Pani Henryka przyjeżdżała na Podlewskiego 19 z USA, wyłącznie dla nas .Tęskniła za nami . Byliśmy Jednością Losów. Na Padlewskiego 19 m mieszkanie, które po wojnie zamieszkiwali Petrichowie , razem , miało z 17 m2. Pokoik z kuchenką. A były w tym domu zabranym zamordowanym Żydom - Bzure, wielkie mieszkania i Petrichowie, jakoś ich nie przejęli. Ale rozumiem Rodzinę felczera . W Płocku, jak rzadko w Polsce, jest zachowane w CAŁOŚCI ARCHIWUM GESTAPO i tam można odnaleźć wiele. To może równie dobrze, wiele wyjaśnić.

Zenon Dylewski - Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej

Pani Cieślik wspominała: Pod koniec września 39 r. , powróciliśmy do domu w borach Tucholskich. Rodzice pojechali do pana Dąbrowskiego i wszystko opowiedzieli.... Potem pojechał w poznańskie nie szukając grobu zony....

Jego śladem poszedł Kazimierz Papiński, poprzez korespondencje z pracodawca. Patrz Zbiory Papińskiego, znajdujące się w jego rodzinie w Płocku. Jest to Archiwum Nieznane, nie wykorzystane. W okresie przemian ustrojowych , kiedy wreszcie można było co nieco pisać i ujawniać . ukazały się książki, opracowania , artykuły z opisami losów wprost nieprawdopodobnych. Prasa płocka a szczególnie tygodnik załogi MZRIP, PETROECHO , prowadzony przez Romanę Kuffel , często odsłaniał zapomniane tajemnice z historii Polski. Patrz Mn. Losy gen. Z.Padlewskiego. W nunerze 45 z dnia 30.10.90r. PetroEcha, ukazl się artykuł Wiesława Ceglarza pt. "Zapomniane Groby", gdzie podano ślad istnienia mogiły siostry generała. Wszystko było napisane zagadkowo, bez podawania faktów, które i tak okazały się inne. Autor posługiwał się informacja zawartą w źródłach, które były niewiarygodne. Aż do czasu, kiedy Opiekun Miejsc Pamięci narodowej , Kazimierz Papiński , ogłosił w prasie płockiej, ze poszukuje informacji o losach Eugenii Dąbrowskiej. Przeczytała wezwanie G. S. i porozumiała się z Opiekunem, co po latach zaowocowało niezwykłym Spotkaniem 4 świadkow na lekcji Historii z Udziałem uczniów w szkole budowlanej, jw. Na prośbę K.Papińskiego, poszedłem na Spotkanie, byłem wszak przewodniczącym MKOPWiM i jednocześnie wiceprzewodniczącym WKOPWiM w Płocku. Kamerą HI 8 , dokonałem zapisu Spotkania w szkole i na cmentarzu przy mogile Eugenii Dąbrowskiej. Niezwykli nauczyciele i wspaniała młodzież , wykonali stały nagrobek a administrator cmentarza ufundował Krzyż na płycie groby. Młodzież sama sprzątała , pielęgnowała grób i Pamięć była wpajana poprzez wskazywanie postaw obywatelskich. Po tym opisie , godnych Opiekunów, ze smutkiem Można podsumować, ze polska o ww. nie wie. A całkiem niedawno ukazał się artykuł opisujący nieprawdziwe losy siostry generała W.Sikorskiego, Eugenii Dąbrowskiej. Śledząc Losy rodziny Sikorskich, widzimy, ze poniosła ogromne ofiary osobowe i przeszła przez wiele cierpień w posłudze dla naszej Ojczyzny.

Pamiętaj
Aby Żyć

Bibliografia:
Prasa płocka;
PetroEcho. Nr 45 - 31.10./6.11. 1990r. Wiesław Ceglarz. - "Zapomniane groby".
Gazeta Wyborcza Mazowsze - Anna Ferens. 25 października 1997r. - "Zrobiła się jakaś cisza".
Materiały własne.

Dziękuję Moim Przyjaciołom z UW za nadesłane materiały.
Dziękuję Książnicy Płockiej za pomoc, która pozwoliła dobrze rozeznać ww. Temat.

W porozumieniu z UM Płocka i Rady Miasta Płocka, Muzeum Niepodległości,
widzę światełko na dokończenie Historii wojennej w wymiarze badań historycznych.

23 lipca 2009r. Płock

Zenon Dylewski Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej.



Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone - Zenon Dylewski 2009